Czy zło zatriumfuje?

Mafie reprywatyzacyjne, przy biernej postawie urzędników, przejęły w wielu miastach majątki warte wiele milionów złotych. I zrobiły to świetle prawa. Jedne sądy potwierdzały te bezprawne działania, a inne je teraz uchylają. Bezstronność i troska o dobro publiczne to w przypadku niektórych sędziów tylko pobożne życzenia. Ważniejsze są układy. Nadal dziś obowiązuje twierdzenie, że do sądu się idzie po wyrok, a nie po sprawiedliwość.

Zło triumfowało. Ci, którzy próbowali dochodzić swoich praw – przegrywali. Przegrywali w sądach, które wydawały wyroki stronnicze i oderwane od elementarnego poczucia sprawiedliwości społecznej. Ludzie wiedzieli swoje, a sądy wiedziały swoje. Ten problem dotyczy również naszego małego miasteczka.

Dotyczy, bo okazuje się, że znalazł się sąd, który stwierdził, że doprowadzenie do „zniknięcia” z urzędu miasta majątku o wartości ponad 150 000 zł to nic takiego. Urzędnicy, którzy przez swoje rażące niedbalstwo nie potrafili udowodnić co stało się z majątkiem wartym ponad 150 000 zł dziś triumfują. Sąd ich, nieprawomocnym wyrokiem, ale jednak oczyścił. Zdaniem sądu mogą oni nadal sprawować swoje funkcje. Sąd dał przyzwolenie na to, żeby nadal majątek publiczny, majątek nas wszystkich mógł się z urzędu tracić. Czy zdaniem sądu wyposażenie urzędu – komputery, klimatyzatory i lodówki może znikać bez jakiegokolwiek potwierdzenia? Jaka byłaby jego decyzja, gdyby sprawa dotyczyła jego instytucji?

Jeśli to nie urzędnicy ponoszą odpowiedzialność za to co robią, to rodzi się inne, zasadnicze pytanie. To w takim razie kto odpowiada? Skoro urzędnik jest bezkarny, to kto jest winny zaniedbań? Odpowiedź urzędników jest bardzo prosta – burmistrz niech ponosi odpowiedzialność. My nie robimy tego co do nas należy, łamiemy prawo, celowo popełniamy błędy, celowo swoimi zaniechaniami i błędnymi decyzjami denerwujemy mieszkańców, bo i tak wszystko spadnie na burmistrza – myślą sobie. I nie wolno nas zwolnić! I niektórzy sędziowie przyznają im rację. Dziś ci urzędnicy chodzą po urzędzie i triumfują. Wtóruje im oczywiście Katarzyna Nienawiść-Wymądrzalska, która jeszcze całkiem niedawno chciała połowę urzędników wyrzucić za niekompetencję.

Był czas, że Wymądrzalska jakiś wyrok skazujący burmistrz Krystynę Sikorkę opublikowała. Rozpisywała się jak to burmistrz naruszyła prawo. Dziś okazuje się, że wyroku nie było, a burmistrz Sikorka została z wszystkich zarzutów oczyszczona. Teraz będzie na pewno tak samo. Skala naruszeń prawa bezkarnych jak dotąd urzędniczek jest tak duża, a nieprawomocny wyrok jest tak niezgodny z poczuciem sprawiedliwości społecznej, że pewnie już w następnej instancji zostanie on uchylony.

Wystarczy przyjrzeć się orzeczeniom sądów wyższych instancji, w tym Sądu Najwyższego. Wystarczy zobaczyć ile wyroków zostało uchylonych, żeby zadać sobie pytanie – jaka jest jakość sędziowania na dole, w pierwszej instancji? W jednym z samorządów, zwolniono kilkunastu urzędników. W pierwszej instancji Sądu Pracy wszyscy swoje sprawy wygrali, ale już sąd drugiej instancji przyznał rację…. tylko jednemu z nich. Jak to więc jest z tą interpretacją prawa przez niektórych sędziów?

W naszym miasteczku jeszcze zło triumfuje. I nie wynika to z jego mocy, ale z tego że dobro jest za słabe, żeby zwyciężyć. Przynajmniej na razie. A arbitrem prawa i uczciwości jest Wymądrzalska. Wymądrzalska, która wraz z mężem zalega wielu ludziom z zapłatą za usługi czy towary i nie oddaje pożyczonych pieniędzy. Naraża ludzi na straty. I nie widzi w tym nic złego. To jak ma widzieć coś złego w tym, że z urzędu znika sprzęt komputerowy i inny za ponad 150 000 zł? I nie ma winnych. O przepraszam jest winna – burmistrz Krystyna Sikorka, która się wzięła za porządkowanie wszystkich spraw miasta.

Dziś w naszym miasteczku trwa walka o to, czy będą nami rządzić niekompetentni urzędnicy, którzy swoją nieudolnością obciążają burmistrza. Urzędnicy przekonani o swojej nietykalności. Czy też może miasteczkiem będzie zarządzał wybierany przez wszystkich burmistrz, który w urzędzie jest przedstawicielem mieszkańców. I który nie jest nietykalny, bo w wyborach można go odwołać. Nie tak jak urzędników, którym się wydaje, że mogą nieudolnie swoje funkcje sprawować do emerytury. Czy zło ostatecznie zatriumfuje? Czas pokaże. Wierzę, dla dobra naszego miasteczka i wszystkich mieszkańców, że ostatecznie zwycięży jednak dobro.

  6 comments for “Czy zło zatriumfuje?

  1. ~zbyszek
    18 listopada 2017 o 09:12

    Świetny tekst. Patologie w sądach to pikuś w porównianiu z tym co się dzieje w samorządach. Tam to dopiero są układziki a im mniejsza miejscowość tym większy syf. W urzędach pracują tam całe rodziny i pociotki przyjmowane po znajomości i wójt spoza tego ukladu nie może ich zwolnić bo stają wszyscy murem przeciwko niemu. Chory syf

  2. ~urzędnik
    18 listopada 2017 o 14:19

    W Lędzinach burmistrz zwolniła dwie wielkie kierowniczki które pomiatały pracownikami że o mieszkańcach nie wspomnę. Sąd przywrócił je do pracy bo założyły se związki zawodowe.I tyle se może burmistrz bo urzędnicy rządzą

    • ~urzędnik
      18 listopada 2017 o 14:35

      Nie przywrócił, a chce przywrócić. Nie dwie a jedną. Jest jeszcze cała droga odwoławcza. A Pani Dorota Zwolniona ma niezły tupet żeby szum wokół siebie robić. Każdy kto ma tyle za uszami co ona to by się schował a pchał się na afisz. I jeszcze te pochwały od Wojciuchowej – wzorowa matka, żona i może jeszcze kochanka? Jednym słowem wzór urzędniczki. Tak jak Wojciuchowa była wzorem bankiera. Kpina. Jak burmistrz nie ma zaufania do urzędnika bo działa przeciw mieszkańcom tak jak te zwolnione to powinien mieć prawo je wywalić i tyle w temacie. Wyrok pierwszy – kompromitacja sądu.

    • ~Katarzyna
      18 listopada 2017 o 14:51

      A propos Lędzin, A czy ktoś w Lędzinach analizował przetargi? Są napisane tak nieprzyjaźnie jakby były pisane pod kogoś. To nie jest tylko moja opinia ale innych przedsiębiorców budowlanych. Wymagania – kosmos. Może je spełnić tylko wyspecjalizowana firma. Ciekawe która? Zaufanie do pracownika to podstawa zwłaszcza w zamówieniach. Można niezły pasztet szefowi przygotować, zwłaszcza jak się go chce zniszczyć. Poczytajcie SIWZy a przekonacie się sami. Jak do urzędu przyjdą smutni panowie to kto beknie? Oczywiście burmistrz, a urzędnik się śmiał będzie.

  3. ~moja opinia
    20 listopada 2017 o 10:18

    Oprócz kasty sędziowskiej jest tez kasta urzędnicza. Jedna kasta broni drugiej. Kpina z prawa i kompromitacja sądu. Za batonika za 0,99 zł schizofrenik poszedł siedzieć. Kobita źle zważyła pierogi za 1,14 zł i ze sklepu zabrała ja policja. W Urzędzie Miasta Lędziny nie wiadomo co stało się z majątkiem za ponad 150 000 zł – urzędnicy nie umią udowodnić co z nim zrobili. Sąd w Tychach twierdzi – Nic się nie stało! Polacy nic się niestało! Można sobie tak spiewać, ale to jest straszne bo urzędnicy są bezkarni. No chyba że jak za komuny majątek urzędu jest niczyj i można go wynosić. Nie to batoniki i pierogi w sklepie. Jak kraśc to duże sumy i w urzędzie taki jest morał z tej historii.

    • ~xyz
      20 listopada 2017 o 11:01

      A bo ci od batonika i pierogow nie byli w związkach zawodowych. Wiecej takich urzędników sędziów i związkowcow. Kpina z ludzi. Bezprawie rządzi. Reforma sądów jest konieczna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *