Prywatna wojna Pani Redaktorki

Teksty pisane przez Katarzynę Nienawiść-Wymądrzalską stały się już nudne nawet dla jej najgorliwszych wyznawców. Obojętnie kto zawinił – i tak obrywa burmistrz Krystyna Sikorka. Za niedługo dowiemy się, że za ocieplenie klimatu też odpowiada burmistrz naszego miasteczka. Brak wiarygodności – to podstawowa cecha Pani Redaktorki. Plotkarstwo, mieszanie oszczerstw i nieuprawnionych opinii z faktami – to podstawowa broń, którą stosuje. Ktoś powie, że w „każdej plotce jest trochę prawdy”. Zgadza się! W tym co pisze Wymądrzalska jest trochę prawdy – prawdziwe są imiona i nazwiska osób, które szkaluje. Reszta to insynuacje i domniemania.

Aby poprawić swoją wiarygodność Wymadrzalska wpadła na iście szatański pomysł. Otóż postanowiła zmusić urzędników, żeby to oni pisali jej artykuły. Żeby przygotowywali jej dane, które ona mogłaby później odpowiednio spreparować i skomentować. Cały urząd na usługach Pani Redaktorki. Mają jej przygotowywać zestawienia, bilanse i sprawozdania. To jest wizja urzędu transparentnego – zdaniem Wymądrzalskiej oczywiście. Tylko gdyby chcieć sprostać jej wymaganiom, to trzeba byłoby powołać dodatkowy wydział i zatrudnić dodatkowych pracowników. Tyle tego jest.

Wymądrzalska wymyśliła sobie, że takim biczem na urzędników będzie prawo dostępu do informacji publicznej. Rzecz w ty, że Wymądrzalskiej to pojęcie jest najwyraźniej obce. Dlatego prawa do informacji publicznej nadużywa. Do sądu trafiają liczne skargi od wnioskodawców, którzy działają w celu nękania organu, np. wójta, burmistrza, prezydenta miasta, i robią to wyłącznie z prywatnych pobudek. To nie są moje słowa, ani tym bardziej urzędników. Ale Ireny Kamińskiej – sędziny Naczelnego Sądu Administracyjnego, która mówi jeszcze tak: Absolutnie sprzeczne z celem ustawy jest nękanie organu i ochrona wyimaginowanych interesów wnioskodawcy. Przypomnę, że celem ustawy miała być transparentność, tworzenie społeczeństwa obywatelskiego i jego kontrola nad działaniami władzy publicznej i wydatkowaniem środków publicznych. A nie rozgrywanie własnych animozji i prowadzenie prywatnych wojen.

Jest tajemnicą poliszynela, że Katarzyna Nienawiść-Wymądrzalska wraz z mężem Andrzejem Pokemonkiem, prowadzą swoistą krucjatę przeciw burmistrz Krystynie Sikorce, za to, że mieszkańcy jej nie wybrali do Rady Miasta. Mszczą się za przegraną w wyborach. Nękają burmistrz, radnych i urzędników. Donosami, gdzie tylko się da i zapytaniami o wszystko.

Wszystkie donosy wojujących małżonków okazały się fałszywe, a zapytania, które kierowali do urzędu były pozbawione podstaw prawnych. Pani Redaktorka nie potrafiła ani razu uzasadnić jakiż to „szczególnie istotny interes publiczny” stoi za jej zapytaniami składanymi w Urzędzie Miasta. Nie mogła go udowodnić, bo go po prostu nie miała! Był i jest, tylko i wyłącznie prywatny interes, nie publiczny. I poczucie wyższości. I obrażanie wielu ciężko i rzetelnie pracujących urzędników z burmistrz Krystyną Sikorka na czele. Zdaniem Katarzyny Nienawiść-Wymądrzalskiej wszyscy to Mapety. A ona to niby jest kim, przepraszam?

TN

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *