Radni co pomylili salę sesyjną z kościołem

Bardzo ciekawe przedstawienie odegrali ostatnio radni bezradnej opozycji. Sukcesów nie mają żadnych. Sami nie mają nic do zaoferowania swoim wyborcom, nie popierają też niczego, co zaproponuje burmistrz Krystyna Sikorka i skupieni wokół niej radni. Wpadli więc na pomysł, żeby znaleźć jakiś alibi dla swojej nieudolności.

Radny Robert Gadzinowski pod pozorem składania wniosków budżetowych, złożył „Listę pobożnych życzeń”. Analizując jego propozycje – oczywiście jak najbardziej słuszne i uzasadnione, trzeba stwierdzić, że radnemu chyba się wydaje, że pieniądze są drukowane w piwnicach urzędu miasta. Radny wymyślił sobie, że cały przyszłoroczny budżet należy przeznaczyć na realizację jego wniosków. Czy na tym polega rola radnego? Jego zdaniem pewnie tak. Moim zdaniem Pan Radny powinien nie tylko zgłosić pomysły, które i tak w większości podali mu mieszkańcy. Powinien również zadbać o to, żeby poparła je większość radnych. Bo tylko wtedy mają one szanse na realizację.

Pomysły może mieć każdy, nawet najwspanialsze. Potrzeby są bardzo duże, a pieniądze ograniczone. Cała sztuka bycia radnym polega na tym, żeby przekonać innych, dlaczego powinni wydać te ograniczone środki właśnie na realizację jego pomysłów. A radny Gadzinowski tego nie potrafi! Nie popiera inicjatyw innych radnych i burmistrza, a oczekuje, że oni będą popierać jego pomysły. Potem będzie wszystkim opowiadał, jak to on chciał, ale inni nie chcieli. Tylko że, żeby inni chcieli, to trzeba z nimi współpracować, a nie z nimi walczyć. W takiej sytuacji propozycje radnego są raczej pobożnymi życzeniami, niż budżetowymi wnioskami.

Na nieco inny pomysł wpadł radny Janusz Prądzik. W imieniu swoim, a także radnych: Roberta Gadzinowskiego oraz Tomasza Kamerki tłumaczył się jak na spowiedzi, dlaczego nie poparł czegoś, co tak naprawdę popierał. Radni ustami swego przedstawiciela postanowili uzasadnić coś, czego nie da się uzasadnić, no chyba, że się jest agentem Bolkiem. Bycie za, a nawet przeciw, to metoda działania opozycji w naszym miasteczku. Radny Prądzik ogłosił, że był za budową przedszkola, ale razem z kolegami nie poparł wydawania pieniędzy na ten cel. Czy ktoś to rozumie? Bo ja nie.

A jakie wytłumaczenie? Budowa przedszkola z sześcioma oddziałami, zdaniem Prądzika i jego kolegów, jest zbyt droga. Domagają się oni budowy przedszkola większego. Bo to bardziej ekonomicznie. Tylko, że ci radni zapomnieli o tym, że w takiej sytuacji trzeba byłoby powołać nowe przedszkole – z nową dyrekcją i księgowością! Skąd wziąć na to dodatkowe pieniądze w budżecie? To proste! W piwnicy urzędu miasta dodrukować. Toż burmistrz Sikorka tłumaczyła im, że oddział zamiejscowy przedszkola może liczyć maksymalnie 6 oddziałów. I takie jest budowane. To oni nie! Ma być większe! Z dodatkową dyrekcją i księgowością. I do tego jeszcze cała biurokracja w kuratorium itd.

A co na to Katarzyna Nienawiść-Wymądrzalska? Ano nic. Na sesji jej nie było. Wystraszyła się najwyraźniej, że oberwie od sprzątaczek za „bzdety i takie tam priorytety”. Została więc w domu i publikowała swoje wizje w sieci. Jaka to jej wiedza jest rozległa i że inni to niedouczeni ignoranci.

TN

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *