Byle czego nie czytamy, z byle kim nie dyskutujemy

Katarzyna Nienawiść-Wymądrzalska wprowadziła nowe standardy do debaty publicznej – poniżania i wyszydzania osób, które mają odwagę robić inaczej, niż ona sobie tego życzy. Wprowadziła nowe standardy do sposobu postrzegania systemu sądowniczego – publikuje wyroki sądu, których nie ma i orzeka o winie innych i swojej niewinności zanim się odbędzie jakakolwiek rozprawa.

Nowym standardem jest również zrobienie z prowadzonego przez siebie profilu – strony „towarzystwa wzajemnej adoracji”. Po przejrzeniu jej zawartości można wyciągnąć kilka zasadniczych wniosków:

Wymądrzalskiej objawienie nr 1 – naszym miasteczkiem kierują skorumpowani ignoranci i matoły!

Wymądrzalskiej objawienie nr 2 – w naszym miasteczku nic się nie dzieje!

Wymądrzalskiej objawienie nr 3 – a jak już coś się dzieje to dzięki mnie!

Wymądrzalskiej objawienie nr 4 – ja się znam na wszystkim. Tylko ja mam rację!

Każdy, kto tylko ośmieli się podważyć któreś z tych objawień, jest z jej profilu wywalany. I nie są to wcale obraźliwe czy upokarzające wpisy. Są to kłopotliwe pytania i odniesienia do faktów niewygodnych dla Wymądrzalskiej. Niektórzy internauci porobili nawet zrzuty ekranowe i zamieścili je w sieci. To raczej normalne, że usuwamy wpisy, których z jakichś powodów nie chcemy na naszym profilu. Ale to nienormalne na profilu kogoś, kto twierdzi, że jest jedynym „obiektywnym” medium w miasteczku. Dlaczego Wymądrzalska boi się wpisów obnażających jej fałsz i zakłamanie? Niech udowodni, że ma rację, zamiast pytanie usuwać.

Jednakże nowym standardem wprowadzonym przez Katarzynę Nienawiść-Wymądrzalską i jej przyjaciółkę Annę Bajer jest dzielenie użytkowników internetu na „wartościowych” i „zera”. Wartościowi to tacy, którzy plują na władzę, a zera to tacy, którzy stają w jej obronie. Konta tych co plują nie są sprawdzane, a zera są oskarżane o to, że mają profile fałszywe. I nie liczy się to, czy wpis jest merytoryczny czy też nie.

Jak ktoś zapyta Wymadrzalską „Kiedy pani napisze sprostowanie nieprawdziwej informacji?” to jest wywalany z dyskusji. A jak ktoś napisze „Dziękujemy Pani bo tyle Pani dla nas robi” to dostaje lajka i podziękowanie, choć Wymądrzalska powinna się w tym miejscu zapytać „Co takiego dobrego dla Was zrobiłam?”. Wymądrzalska nie pyta bo sama przecież wie najlepiej! Bo podaje fałszywki, plotki i niesprawdzone informacje. Bo jako sensacje i ukrywane fakty podaje informacje powszechnie dostępne. To jest jej wkład w budowę społeczeństwa obywatelskiego. Jego fundamentem Wymądrzalska zrobiła donosy, oszczerstwa i pomówienia.

Żądają ode mnie żebym się ujawnił! Żebym podał wyniki badania krwi i numer buta! A po co im to? Czy to, że Katarzyna Nienawiść-Wymądrzalska podpisuje to co pisze, nadaje temu czemuś jakąś szczególną wartość? Nie! To jest dowód jej pychy i arogancji. Zobaczcie jaka jestem odważna, jak po wszystkich jadę! Nikt nie jest mi w stanie nic zrobić! I lajkujcie mnie! Pokazujcie, że mam rację! To złudne przekonanie Wymądrzalskiej o tym, że ilość lajków decyduje o trafności jej poglądów można brutalnie podsumować słowami Waldemara Łysiaka: Jeśli większość ma rację – jedzmy gówno… – Miliony much nie mogą się mylić.

Tylko czekać, jak Anna Bajer wspólnie z Wymądrzalską staną na czele ruchu obywatelskiego „Wywalać zera z bibliotek”. I zapłoną stosy, jak za Hitlera. I spłoną książki Samuela Langhorne Clemensa. I zabronią czytać książek Aleksandra Głowackiego. Co to za jedni? Ano ojciec literatury amerykańskiej Mark Twain i współtwórca polskiego realizmu Bolesław Prus. Czym zawinili? Nie podpisywali się swoim imieniem i nazwiskiem pod tym co napisali! Jak takie znakomitości literackie używały pseudonimów, to czyż mnie nie wolno? Skromnemu autorowi bloga. Walczącego z tyranią samozwańczej 4. Władzy potentatki medialnej Katarzyny Nienawiść-Wymądrzalskiej?

TN

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *